Jak powstaje projekt IT — historia pewnej huśtawki
Ten komiks krąży po świecie od ponad 60 lat. I nadal jest aktualny. Może coś to mówi o projektach — albo o nas wszystkich.
Ponad 60 lat. I nic się nie zmieniło.
Tree Swing — oryginalny żart pochodzi z lat 60. XX wieku i od tamtej pory doczekał się dziesiątek wersji i tłumaczeń. Ktoś przetłumaczył go na język zarządzania projektami, ktoś inny na język IT, ktoś jeszcze na język marketingu. Każda wersja jest inna — i każda mówi dokładnie to samo.
Zmienił się tylko stack technologiczny. Huśtawka pozostała.
Najlepsze jest to, że każdy kto go widzi — natychmiast rozpoznaje się w jednej z ról. I natychmiast myśli, że to o kimś innym. Bo przecież my zawsze precyzyjnie opisujemy wymagania. To oni źle rozumieją.
Rollercoaster za który zapłacił klient to klasyk. Pojawia się w każdej branży, w każdym budżecie, na każdym poziomie zaawansowania — od arkusza Excel „który ma się sam aktualizować" po wielomiesięczne wdrożenia ERP. Dokumentacja opisuje projekt który nigdy nie istniał. Pomoc techniczna dotyczy funkcji których nikt nie chciał. A klient naprawdę potrzebował opony na linie.
Śmieszne? Zdecydowanie. Znajome? No właśnie.
„Wszyscy byli zgodni co do wymagań. Nikt nie powiedział tego samego."
Skąd się bierze ta różnica? Z języka.
Każda warstwa organizacji słyszy te same słowa — i rozumie je przez pryzmat swojej codzienności. Zarząd mówi „raport sprzedażowy" i widzi jeden ekran z trzema liczbami. Kierownik projektu słyszy „raport" i myśli o harmonogramie deliverables. Analityk zaczyna projektować schemat danych. Programista pyta o format eksportu. Marketing zastanawia się czy można to wrzucić na LinkedIn.
Nikt nie kłamie. Nikt nie jest niedbały. Po prostu każdy ma inny słownik — i każdy zakłada, że reszta używa tego samego.
Ten sam projekt. Pięć różnych rozmów — które nigdy się nie spotkały.
Wspólny język nie powstaje sam. Wymaga chwili, w której wszystkie te osoby siedzą razem — i weryfikują, czy mówią o tym samym. Warsztat wymagań, kickoff, demo po pierwszym sprincie — to nie biurokratyczne rytuały. To jedyne momenty, w których różne słowniki mają szansę się zsynchronizować.
Bez tego każdy wraca do swojego biurka z własną wersją huśtawki. I wszyscy są zaskoczeni na końcu.
Czy da się to naprawić?
Nie całkowicie. Ale niektóre rzeczy naprawdę pomagają — i nie dlatego że wymyślił je ktoś mądry, tylko dlatego że wyszły z bolesnego doświadczenia. Są to narzędzia które zmniejszają odległość między kadrem pierwszym a ostatnim.
Cele SMART w projektach IT
Wymaganie które można zmierzyć. Brzmi trywialnie — i właśnie dlatego tak rzadko się je stosuje.
Metodologia MoSCoW — co jest ważne, a co tylko fajne
Priorytety ustalone na początku, nie przy odbiorze. To różnica między kadrami 7 i 8 tego komiksu.
Scrum w projektach danych — małe kroki, mniej niespodzianek
Demo co sprint. Jeśli coś idzie w złą stronę — wychodzi szybko, nie na końcu kiedy budżet się skończył.
Zaangażowanie obu stron — projekt IT to nie usługa kurierska
Komiks działa bo obie strony mają tu swój kadr. Warto to zauważyć.
Wolisz huśtawkę niż rollercoaster?
My też. Dlatego zaczynamy od warsztatu wymagań — żeby wiedzieć co budujemy zanim zaczniemy budować.
Umów rozmowę